Włóknina na rabacie nie jest potrzebna, a wręcz szkodzi! Nie róbcie tego swoim roślinom i nie róbcie tego sobie.
Będę to powtarzała do znudzenia jak mantrę, ponieważ jestem głęboko przekonana, że tak właśnie jest. I mam na to sporo dowodów, które chętnie Wam pokażę.
Tym razem zapraszam Was na spacer po Parku Miejskim w Ząbkowicach Śląskich, gdzie w ramach projektu (na ironię) – pt.: „Poprawa jakości środowiska miejskiego w Ząbkowicach Śląskich” wykonano między innymi parkowe nasadzenia i zastosowano matę szkółkarską. Niestety nie wiadomo, kto wykonał projekt ani kto go zrealizował, bo takie informacje nigdzie się nie pojawiają.

Rabaty zostały wyłożone matą szkółkarską, która nie tylko okropnie wygląda, ale też bardzo niekorzystnie wpływa na rozwój roślin. Na zdjęciach zobaczycie ewolucję tego miejsca, ponieważ pierwszy raz je odwiedziłam w maju 2021roku, następnie w listopadzie 2023 oraz w sierpniu 2025r. Tym samym od razu ucinam uwagi typu, że na początku to może wyglądać źle, ale wspaniale działa i zobaczysz za 2-3 lata, jak rośliny się rozrosną (haha)… Otóż jedyne co można zobaczyć to to, że z roku na rok jest coraz gorzej : ( A szkoda, bo sam park, mimo że niewielki jest bardzo fajnym miejscem ze starodrzewem i same Ząbkowice Śl. osobiście bardzo lubię. Ale to co się dzieje w tym parku powoduje u mnie ból głowy i nudności ; ) I przyznam, że jak pierwszy raz tam trafiłam, to naprawdę nie mogłam uwierzyć w to, co widzę… myślałam, że mam jakieś haluny od nadmiaru słońca ; )
Zobaczcie, co tu się wydarzyło!
Wydaje mi się, że wystąpiły tutaj wszystkie możliwe problemy, które może powodować mata szkółkarska, także omówimy je sobie po kolei.
- BEZSENSOWNE OKRYWANIE KORZENI DRZEW
- BRAK ŚCIÓŁKI = PRZEGRZANIE I ODWODNIENIE GLEBY
- STOPNIOWE ZAMIERANIE ROŚLIN
- POJAWIANIE SIĘ CHWASTÓW W OTWORKACH NA ROŚLINY
- UNIEMOŻLIWIENIE ROŚLINOM OKRYWOWYM ROZRASTANIE SIĘ
- PRZYSPIESZENIE SPŁYWU WODY PO SKARPACH
1. Bezsensowne okrywanie korzeni drzew.
Nie mam pojęcia, co to za pomysł i gdzie on miał zaprowadzić. Nie ma najmniejszego sensu okrywanie przestrzeni w sąsiedztwie pnia drzewa, ponieważ tutaj nic się nie wydarzy. To zawsze będzie tak wyglądało. Oprócz tego, że szmata całkowicie wysuszy to i tak suche miejsce. I z roku na rok będzie coraz brzydsza.
Pod starymi drzewami panują bardzo trudne warunki dla innych roślin, dlatego najlepiej sprawdzają się takie, które rosną w innym miejscu ; ) Czyli np bluszcze czy irgi, które posadzone w bezpiecznej odległości od pnia rozrosną się i być może kiedyś do niego dotrą i zadarnią glebę. Ale zrobią to dlatego, że ich korzenie czerpią wodę i składniki pokarmowe trochę dalej, tym samym nie muszą o nie konkurować z drzewem. Oczywiście nie ma gwarancji, że tam pójdą, ale jest realna szansa. Tutaj posadzono m.in. różaneczniki i bardziej prawdopodobne jest to, że nie wytrzymają konkurencji i umrą, niż że zasłonią podstawę pnia. Zresztą po co miałyby to robić i po co robi to mata? Pomysł z kategorii całkowicie bezsensownych. Dajmy spokój starym drzewom!





2. Brak ściółki = przegrzanie i odwodnienie gleby.
W naturalnych warunkach na glebie rozkładają się szczątki roślin i powstaje ściółka. W ogrodach stosujemy np. korę, żeby ziemię osłonić i spowolnić transpirację. Kora z czasem się rozkłada i razem z opadłymi liśćmi tworzy ściółkę, która użyźnia ziemię.
Przy zastosowaniu włókniny przecinany jest ten naturalny proces. A jeżeli co gorsza na macie nie ma żadnej ściółki, to jest to jak proszenie się o zagładę posadzonych roślin. Ziemia pod matą robi się zbita, nagrzewa się w promieniach słońca (latem od takiej maty szkółkarskiej bije trudny do wytrzymania żar) i wysycha na przysłowiowy wiór. To są ultra trudne warunki dla roślin ozdobnych. Maty szkółkarskie stosuje się np. na plantacjach truskawek (gdzie na nią często rozkładane jest w roli ściółki – siano), a w ogrodach nie mają najmniejszego sensu.
Plastikowa mata sprawia, że woda odpływa po spadkach terenu, nie mając szans na wsiąknięcie tam, gdzie spadła. Część z niej szybko transpiruje z nagrzanej latem włókniny. I ja wiem, że maty szkółkarskie i włókniny są w jakimś stopniu przepuszczalne, ale z czasem ta przepuszczalność słabnie, a otworki się zapychają. Uwierzcie mi, to jest samo zło!



3. Stopniowe zamieranie roślin
W Parku Miejskim wyraźnie widać, jak wiele roślin, posadzonych w takich warunkach, z czasem zanika. Obserwowałam to na przestrzeni tych kilku lat i roślin jest coraz mniej, a rabaty stają się coraz bardziej puste. Powodów jest kilka, również taki, że niektóre rośliny posadzono ignorując ich specyfikę i wymagania, a więc po prostu źle je dobierając (patrz – runianka japońska na nasłonecznionej skarpie nad zbiornikiem wodnym).
Ale jest też wyraźne działanie zastosowania maty szkółkarskiej. Podejrzewam, że:
- część roślin zniknęła, bo było dla nich za sucho lub za mało przewiewnie w korzeniach
- inne nie wytrzymały gorąca bijącego od maty
- a jeszcze innym zabrakło składników odżywczych i z biegiem czasu osłabły
- były też pewnie takie, które wymarzły w wyniku braku ocieplającej glebę ściółki.
Nie wiem niestety, jak dokładnie wyglądały rabaty po posadzeniu, ale ilość pustych otworków po roślinach mówi sama za siebie. Zmarnowano mnóstwo sadzonek roślin, czyli też sporo kasy.







4. Pojawianie się chwastów w otworkach na rośliny.
Jeżeli ktoś myśli, że tzw. chwasty, jako mniej szlachetne rośliny, są głupiutkie, to jest w ogromnym błędzie. Swoje przetrwanie zawdzięczają właśnie inteligencji adaptacyjnej, którą doskonale wykorzystują, żeby się rozprzestrzeniać.
Spotykam się często z twierdzeniem, że jak się położy matę ma ziemi, to chwasty spod niej nie wybiją. I może bym w to uwierzyła, gdyby nie było w niej otworów na rośliny, które są w tej macie sadzone. Rośliny idą do światła i one „widzą”, którędy wydostaną się spod maty, także wydostają się w najgorszym możliwym miejscu, czyli tam gdzie posadzona została roślina ozdobna. A kiedy taka dzika samosiejka spląta się z korzeniami tej ozdobnej, to nie ma już szans na ich rozdzielenie.
Nasiona dzikich roślin rozwiewane przez wiatr również zatrzymają się przy naszej roślinie ozdobnej lub spłyną do niej po włókninie, którą wyłożona została skarpa. Dlatego tak często przy otworkach w macie kumuluje się całe zaplanowane i spontaniczne życie roślinne.





5. Uniemożliwienie roślinom okrywowym rozrastanie się.
To jest jeden z najgłupszych pomysłów, które mają zwolennicy maty. Sadzą rośliny okrywowe, rozrastające się rozłogami na macie i uważają, że ona im w niczym nie przeszkadza… To jest jakieś szaleństwo! Dyskutowałam kiedyś z koleżanką po fachu z dłuższym ode mnie stażem, która nie rozumiała, dlaczego nie chcę szmaty w zaprojektowanym przeze mnie ogrodzie, a już szczególnie przy okrywówkach. Stwierdziła, że ona tak zawsze robi i u niej macierzanka rośnie świetnie pomimo maty. Tylko że ta macierzanka rośnie po prostu NA macie i można by ją łatwo zedrzeć jak dywan…
Rośliny okrywowe są bardzo wdzięcznym materiałem do zadarniania dużych powierzchni, ale muszą mieć ku temu warunki. Muszą mieć możliwość rozrastania się i duszenie ich włókniną jest okropnym nieporozumieniem.




6. Przyspieszenie spływu wody po skarpach.
Czasem agrowłóknina może być koniecznością na dużych skarpach, ale agrowłóknina a nie plastikowa mata szkółkarska. Jeżeli skarpa jest bardzo stroma i wysoka, na tyle że nie będzie możliwości odchwaszczanie jej, a ściółka po niej spłynie – konieczne może być położenie na początku agrowłókniny. Po pewnym czasie należy ją sukcesywnie usuwać, jeżeli sama się nie rozpadnie, ponieważ te cienkie czasem tak robią. Pomijając aspekt zaśmiecania świata taką agrowłókniną, może to być w niektórych przypadkach pomocne.
Mata szkółkarska położona na takiej skarpie, bardzo przyspiesza spływ wody. W normalnych warunkach woda opadowa ma szansę wsiąkać w całą powierzchnię skarpy, szczególnie przy długotrwałych i łagodnych opadach. Jeżeli skarpa opatulona jest plastikiem, szanse na to spadają do minimum.
Ale jest też inna ważna zasada sadzenia na takich skarpach – rośliny trzeba sadzić w wyraźnych dołkach, żeby spływająca woda zatrzymywała się w nich i tam wsiąkała, zasilając rośliny.
Tutaj zrobiono to najgorzej – rośliny wciśnięte są w małe otworki w szmacie i nie rosną w dołkach zbierających wodę. Woda opadowa zasuwa sobie po macie, zapewne tylko lekko muskając rośliny i płynie po prostu na sam dół. Widać, że bluszcze częściowo wypadły, a te które są, bardzo powoli nabierają rozpędu. Na szczęście bluszcz pospolity to prawdziwy okrywowy twardziel i z pewnością kiedyś te skarpy zarośnie ; )












c.d.n
Na pewno będę monitorowała to miejsce, oczywiście w nadziei, że Włodarze Miasta zrozumieją, że jeżeli coś tak bardzo nie działa, to należy z tego zrezygnować. Połacie maty szkółkarskiej mogłyby zniknąć, a na rabatach pojawić się odporne rośliny, dopasowane do warunków. Może tak będzie? Zobaczymy.
W razie czego, ja chętnie podpowiem, jak to zrobić ; )
INNE WPISY NA TEMAT SZKODLIWOŚCI WŁÓKNINY NA RABATACH:


