Ogród bezobsługowy jest chyba najbardziej pożądanym typem ogrodu, bez względu na wszystkie inne cechy, które ma posiadać. „Najlepiej by było, gdyby był bezobsługowy!” Słyszę to na tyle często, że warto zastanowić się, jakie mity panują w tym temacie. Niektóre rozwiązania wydają się być idealne w początkowej fazie powstawania ogrodu, ale na dłuższą metę okazują się być prawdziwym niewypałem. Jeżeli chcecie się ich ustrzec, zapraszam do lektury.
MIT 1: dużo trawnika to mało pracy
Pomysł na dużą ilość trawnika wynika z przekonania, że trawnik trzeba tylko raz na jakiś czas skosić i po kłopocie. Ale niestety jest to bardzo złudne, ponieważ trawnik wymaga znacznie więcej pracy, niż może się na początku wydawać i zdecydowanie nie ogranicza się ona jedynie do cotygodniowego koszenia.
Bezobsługowość trawnika to mit, który zakorzenił się bardzo mocno w powszechnych wyobrażeniach na temat minimalizowania pracy w ogrodzie. W ogrodach zakładanych samodzielnie przez amatorów jest to szczególnie widoczne, gdzie rabaty niejednokrotnie ograniczane są do wąskiego paska przy ogrodzeniu.
Niestety trawnik wymaga znacznie więcej i może stać się prawdziwą pułapką, kradnącą Wasz cenny czas w przyszłości. A dlaczego tak jest?
- Trawnik jest bardzo wrażliwy na braki wody i wymaga stałego podlewania. Wynika to z faktu stosunkowo płytkiego korzenienia się gatunków trawnikowych. W okresie suszy to on jako pierwszy reaguje na brak wilgoci i robi to czasem naprawdę histerycznie, wysychając na przysłowiowy wiór. Na szczęście tak szybko jak wysycha, potrafi zazielenić się, kiedy pogoda się zmieni i zacznie padać. Mamy zatem dwa wyjścia – albo stale podlewać nasz trawnik, albo pogodzić się z jego wyglądem w okresach suszy.
- Nasiewanie się chwastów jest na trawniku powszechne. Duża płaska powierzchnia jest świetnym miejscem dla roślin spontanicznych, znacznie lepszym niż pozarastane rabaty. Tutaj mamy trzy wyjścia – częste koszenie, hamujące rozwój siewek, stosowanie herbicydów selektywnych (bardzo nie polecam!) lub najlepsza, czyli akceptacja naturalnych procesów. O chwastach w trawniku pisałam już tutaj.
- Konieczne liczne zabiegi, to kolejny aspekt przemawiający za ograniczeniem powierzchni trawnikowej w ogrodzie. Aby trawnik wyglądał cały czas ładnie, oprócz regularnego koszenia, trzeba go nawozić (trawniki są bardzo żarłoczne), wertykulować, piaskować, usuwać liście, regenerować po zimie. Lista jest na tyle długa, że kojarzy się bardziej z intensywną pracą niż brakiem obsługi.
WNIOSEK: Jeżeli lubisz idealny trawnik, to czeka Cię bardzo dużo pracy. Lepiej zatem wyważyć proporcje rabat i trawników, a w małych ogrodach nawet zrezygnować z trawnika.
MIT 2: ogród z iglaków nie wymaga sprzątania
Ten kto to wymyślił chyba nigdy nie obserwował, jak zachowują się rośliny iglaste na przestrzeni lat. Mit ten opiera się na przekonaniu, że drzewa liściaste są takie uciążliwe, bo tracą liście. Czyli iglaki, które jesienią nie zrzucają igieł zapewnią spokój na lata i brak pracy?
Nie dajcie się zwieść, bo to jest bardzo dalekie od prawdy!
Iglaki co prawda nie zrzucają igieł jesienią (oprócz modrzewia oczywiście), bo… one zrzucają je cały czas. Cykl życia igły trwa średnio 2-3 lata, także z drzew iglastych igły sypią się nieustannie, ale bardziej dyskretnie i nie tak spektakularnie, jak robią to jesienią gatunki liściaste.
Igieł pod drzewami iglastymi stale przybywa, nawet jeżeli nie zauważamy tego na co dzień, proces niepostrzeżenie postępuje. Uwierzcie mi, pod dużymi sosnami potrafi powstać gruba warstwa igliwia, jeżeli nie jest ono regularnie sprzątane. Spójrzcie przy okazji, jak wygląda przestrzeń pod żywopłotami z żywotników (łac. Thuja) – tam to dopiero jest ściółka z posuszu!
WNIOSEK: Najlepsza jest równowaga. Mieszajcie w ogrodach gatunki liściaste, iglaste, trawy i byliny. Lepiej posprzątać jesienią opadłe liście, niż cały rok wybierać suche igliwie.
MIT 3: włóknina na rabatach zapobiegnie chwastom
Jeżeli odwiedzaliście już mojego bloga lub media społecznościowe, to pewnie znacie już moje zdanie na ten temat i hasło: Nie kładź szmaty na rabaty! Walczę z tym od początku mojej ogrodowej kariery, czyli od dwudziestu lat. Nigdy nie dałam się przekonać, że to rozwiązanie jest słuszne.
Agrowłóknina na rabatach daje złudne wrażenie bezobsługowości. Na początku nawet można się na to nabrać, bo w pierwszym roku faktycznie chwastów jest niewiele. Ale to, co się dzieje później przysporzy Wam wiele godzin pracy i frustracji. Co Was zatem czeka, w mocnym skrócie?
- Chwasty zaczną wyrastać na ściółce, która utworzy się na włókninie.
- Te które wyrastają z kłączy, zaczną się pojawiać w otworkach na rośliny ozdobne. Jak przerosną się z roślinami ozdobnymi są już praktycznie nie do usunięcia.
- Ziemia pod włókniną stanie się zbita i rośliny będą kiepsko rosły. Szukając powietrza rozłożą swoje korzenie tuż pod matą, co je osłabi i narazi na choroby.
- Pory maty z czasem się pozatykają i będzie ona mniej przepuszczalna – dla powietrza i wody.
- Na włókninie utworzy się po latach gruba ściółka, powstała z opadłych liści, rozłożonej kory i innej materii organicznej. Powstanie życiodajny kompost, odcięty warstwą maty od gleby.
- Rośliny okrywowe zamiast się szybko rozrastać, zaczną się kłębić pod i na macie, robiąc prawdziwy bałagan.
WNIOSEK: Lepiej zrezygnować z agrowłókniny i zastąpić ją materiałami biodegradowalnymi. Rozłóżcie grubą warstwę kory lub zrębków (min. 5cm) jako ściółkę. Pod nią ewentualnie zastosujcie kartony, włókninę z wełny owczej lub kokosa. Plastik w ogrodzie nie jest potrzebny!
Jeżeli chcesz wiedzieć więcej, zapraszam do innych wpisów z tej kategorii:
https://formio.pl/blog/category/ogrod-bez-agrowlokniny
MIT 4: kamienie zamiast kory to ściółka bezproblemowa
Mit ściółkowania kamieniem, podobnie jak w przypadku stosowania włókniny, to pozory i obietnica bez pokrycia, także bądźcie czujni. Pomysł ten wziął się stąd, że kamienie są cięższe i nie będą rozwiewane przez wiatr, jak kora. Nie ulegną też biodegradacji, także będą leżeć latami. I trudno się z tym nie zgodzić, bo faktycznie te dwa argumenty są trudne do obalenia. Ale czy za tym idzie mniej pracy w ogrodzie?
Podobnie jak w przypadku stosowania agrowłókniny, na początku tak, ale z biegiem lat pracy będzie raczej przybywać. Dlaczego tak się dzieje?
- Pod kamieniami trzeba położyć agrowłókninę, żeby nie wdeptywać ich w ziemię, czyli wracamy do mitu z agrowłókniną.
- Ziemia pod kamieniami stanie się zbita i część roślin tego nie przeżyje. Czeka Cię dosadzanie w miejscach wypadów, a sadzenie w wysypanych już kamieniach to mordęga.
- Na kamieniach będzie się zbierała materia organiczna, którą trzeba będzie bezustannie usuwać, żeby było „czysto”. Zaschnięte liście, igły, drobne nawiane szczątki roślinne wcisną się między kamienie i będą trudne do wybrania.
- Między kamieniami zaczną wyrastać chwasty, bo nawiane drobinki organiczne pomiędzy nimi, wystarczą tym roślinnym twardzielom do życia. A usuwanie chwastów spomiędzy kamieni jest praktycznie niemożliwe, bez problemu odrosną.
- Kamienie będą z roku na rok coraz brudniejsze. Zapomnijcie o „pięknym” białym kamyczku, już po roku zacznie żółknąć, zielenieć lub szarzeć.
- Wiele kamieni zmienia odczyn gleby, dlatego niektóre gatunki nie mają w nich żadnych szans na zdrowy rozwój.
WNIOSEK: Ściółka kamienna będzie Cię cieszyć w pierwszym roku, później zacznie Cię wkurzać, a na końcu zaczniesz ją przeklinać. Najlepsze są organiczne ściółki, ulegające biodegradacji.
MIT 5: nasadzenia minimalistyczne oznaczają minimum pracy
Kolejna pułapka, w którą możecie wpaść zakładając ogród. Wydaje się, że mało gatunków roślin wprowadzi do ogrodu porządek i zminimalizuje nakład pracy, bo wszystkie będą potrzebowały od Ciebie tego samego. Nie musisz się zastanawiać , co i kiedy przycinać, bo instrukcja obsługi kilku gatunków będzie bardzo prosta. I w ogrodzie będzie panował wizualny porządek… brzmi kusząco. Ale czy naprawdę tak jest? Nie do końca, bo również tutaj czyha na Ciebie wiele niespodzianek.
- Nasadzenia monogatunkowe bardziej chorują, a jak któryś gatunek zachoruje, to infekcja rozprzestrzenia się błyskawicznie. Szybko możesz stracić spory kawałek ogrodu. Podobną skalę zniszczeń może spowodować mróz czy letnia susza.
- Trudno oczekiwać, że wszystkie rośliny jednego gatunku w długim rzędzie, będą rosły dokładnie tak samo. Rośliny to żywe organizmy i mogą mieć swoje słabości. Po latach może się zdarzyć, że w wyniku np. suszy część żywopłotu ze „smaragdów” wypadnie. I co wtedy? Właściwie nie ma szans na uzupełnienie takiego ubytku. Młode nasadzenia mogą nie wytrzymać konkurencji starszych egzemplarzy, będą również odstawać od nich rozmiarami, co trudno wyrównać. A duże egzemplarze to duży koszt i szansa powodzenia 50/50.
- Przy nasadzeniach monogatunkowych każda asymetria czy nasiany chwast będą raziły, jeżeli oczekujesz sterylnego efektu. W ogrodach różnorodnych takich rzeczy po prostu nie widać. Jeżeli jakaś roślina wypadnie, czy inna się nasieje, nie rzuca się to w oczy. Rośliny rosną sobie w swoim naturalnym chaosie, a nasza interwencja może być ograniczona do koniecznego minimum.
WNIOSEK: Ogród powinien być różnorodnym zbiorowiskiem roślin, podobnie jak to funkcjonuje w naturze. Będzie wówczas zdrowszy, bardziej bujny i mniej obsługowy. Coś co na początku wygląda na wymagające małych nakładów pracy, na przestrzeni lat może się okazać bardzo pracochłonne.
Na koniec zdradzę Ci tajemnicę – nie ma czegoś takiego jak ogród bezobsługowy! Można jednak tak go zaprojektować, aby pielęgnacja była prosta i nie było jej zbyt dużo. Na szczęście da się to zrobić. Jeżeli potrzebujesz pomocy, to chętnie Ci pomogę.
Zapraszam do współpracy projektowej!
Ogród to poważna inwestycja i warto ją dobrze zacząć. A najlepszy początek to przemyślany i dopasowany do Twoich potrzeb projekt. W projektowaniu wykorzystuję moje dwudziestoletnie doświadczenie projektowo-wykonawcze. Dzięki temu że jestem praktykiem i spędziłam mnóstwo czasu pracując w ogrodach, projektuję przestrzenie nie tylko piękne, ale przede wszystkim funkcjonalne. Pomogę Ci uniknąć kosztownych błędów i zapobiec problemom, które mogą się pojawić, jeżeli nie zaplanuje się dobrze technicznych aspektów realizacji. Moje projekty to nie tylko ładne kompozycje do oglądania, to również dopracowane szczegóły i rozwiązania, oparte na szczegółowych pomiarach w terenie. Dlatego jeżeli priorytetem jest dla Ciebie jakość, a nie najniższa cena, jesteś w odpowiednim miejscu.

mhejna@formio.pl
telefon
660 278 552
lokalizacja
Dolny Śląsk, ale projektuję w całej Polsce
Jeżeli zainteresował Cię ten temat, zachęcam do lektury wpisów o podobnej tematyce:



